Czyli jak moje życie nabrało nowego sensu.
Rano, o godz. 5:08 obudził Arianę jej smok, Mroczny, trącając ją łapą. Ariana, która nigdy nie wstawała tak wcześnie, ziewnęła i otworzyła zaspane oczy.
- Jeszcze minuta... - powiedziała dziewczyna zaspanym głosem, ale Mroczny nie przestawał.
- No weź! Głodny jesteś czy co? - spytała już zupełnie rozbudzona.
Smok pokazał łbem za okno, gdzie był bór, a Ariana popatrzyła w tamto miejsce.
- Co tam tak błyszczy? - spytała zaciekawiona, wpatrując się w las - Nie mogłeś mi o tym wczśniej powiedzieć! - powiedziała zrywając się z łóżka tak szybko że Furia spadła.
Mroczny fuknął. Dziewczyna włożyła na siebie co popadnie, spieła włosy w koński ogon i wybiegła z domu. Gdy dotarła do celu, zobaczyła, że to niebieskie kwiaty tak błyszczą. Coś ją podkusiło, aby
go zjeść. Wzięła go do ust i nie wiedząc co robi pogryzła i połknęła świecący kwiat.
Zakręciło jaj się w głowie i straciła przytomność
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz